Szwajcaria 2009 na rowerach

Pomysł na Szwajcarię urodził się po wyjeździe na ESM w Genewie 2007/2008. Podczas przejazdu przez Szwajcarię autobusem, pierwszy raz w życiu zobaczyłem co oznacza pojęcie „ścieżka rowerowa”. Dotychczas byłem przekonany, że słowo to jest synonimem dla słowa parking albo chodnik. Pomysł dojrzewał pół zimy, wiosnę, aż w końcu latem zwyczajnie się przeterminował - dużo gadania, zero konkretów. Nastała kolejna zima, czyli czas wegetacji, a plany o podróżach okresowo zamrożone.

Szwajcaria 2009

W marcu 2009, kiedy pierwsze słońce dokonało wielkich roztopów, Wela przyjechał namówić Arniego na przejażdżkę po okolicy. Ze względu na temperaturę niewiele większą od jaja, Arni odmówił, wykręcając się, że nie może jechać, bo jedzie do Szwajcarii. Wela zaczął drążyć temat: co, gdzie, kiedy, po co itd... I tak się zaczęło. Wela podchwycił temat i od tego czasu objął funkcję „mobilizatora”. Niemal każda rozmowa zaczynała się od „Co z tą Szwajcarią?”, „Masz już trasę?”, „Kiedy jedziemy?”. Arni sam nie wierzył, że to wypali. Przecież zawsze tak jest, że wszyscy chcą jechać, a jak przychodzi co do czego, to nagle się okazuje, że umarła piąta prababcia, nie ma urlopu itd. Ja też z jednej strony chciałem jechać, a z drugiej obawiałem się humoru mojego kolana. Wela zaagitował na wyjazd jeszcze kilku swoich kumpli, Arni podłączył do ekipy Duckę. Napał był coraz większy i wszystko zaczęło iść w prawidłowym kierunku. W końcu pojawiły się jakieś konkretne plany trasy. Początkowo, planowaliśmy przeprawę przez Polskę i Niemcy pociągiem z wykorzystaniem Schönes-Wochenende – Ticket. Po analizie wszystkich przesiadek pomysł ten wydawał się prawie nierealny. W końcu zdecydowaliśmy się na przejazd samochodami. W takim przypadku jednak, musieliśmy się postarać o jakiś parking w Szwajcarii. Tym razem z pomocą przyszedł nam Hospitality Club. Arni wysłał 40 maili do ludzi z okolic Sankt Gallen z zapytaniem czy mają miejsce na nasze samochody na 2 tygodnie. Większość z nich na samą wieść, że jesteśmy z Polski pewnie usunęła wiadomość. Zaledwie 7 osób odpisało na maila, w tym Ralph, który zaproponował nam miejsce na parkingu obok szkoły w Rorschach. Jak już ustaliliśmy datę wyjazdu, to standardowo część ekipy się wykruszyła, podając powody ww. Wyjazd był już pewny więc, ostatnim etapem przygotowań był zakup odpowiednich akcesoriów rowerowych i turystycznych. No i udało się!

Zapraszam do dalszej lektury.

Uwagi specjalne

  1. Nie czytać na trzeźwo.
  2. Nie zwracać uwagi na błędy stylistyczne. Nigdy nie było to moją mocną stroną.

Komentarze

ekstra;)

Naprawdę jedna z lepszych relacji, jakie czytałem;) Styl mocno w stronę Cejrowskiego;) Podróżuj więcej i pisz książki;)

Pytanie

Cześć.
Przyznaję, że jeszcze nie doczytałem całości. poprawię się :)
Mam pytanie o sakwy Corsso. Czy miałeś jakieś problemy z odginającymi się górnymi hakami?
Czy miałeś też ich bagażnik?
Mój mail: szalot@o2.pl

Arni rules!

Paweł, napisałeś rewelacyjną relacje i po raz kolejny udowodniłeś światu, że marnujesz swoj talent pisarski:) A wyprawa wiadomo, zajebista.....w takie zimowe wieczory jest co wspominac. PZDR!

Dzieki

Przeczytalem calosc, bardzo inspirujace. Gratuluje ciekawej wyprawy :)

Gdzie można znaleźć streszczenie, bo klikam i klikam a wszędzie dużo tekstu...

fjsahfjhf

po ko lei:
JavaScript - http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js what's this ?
JavaScript - http://www.google-analytics.com/ga.js a tego chyba nie wykorzystujesz ?


Popraw błędy w nazwach własnych. Jezioro Bodeńskie.

Wyprawa

Ale wam zazdroszczę tej wyprawy. W zeszłym roku miałem plan objechać dookoła Alpy, włączając Alpy Szwajcarskie, niestety brak urlopu sprawił, że plany poszły do szuflady.
Relacja świetna, już dodałem stronę do ulubionych :)

pozdrawiam

Udało mi się przeczytać całość. Życzę kolejnych równie udanych wypraw jak ta. pozdrawiam

eZ Publish™ copyright © 1999-2010 eZ Systems AS